• Wpisów:36
  • Średnio co: 63 dni
  • Ostatni wpis:55 dni temu
  • Licznik odwiedzin:834 / 2352 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Odnalazła spokój,
światełko to nazwała.
Światełko dało pokój,
choć tak bardzo się bała.

Teraz już jest dobrze,
Już nie boi się cieni.
Jasne widzenie ją chroni,
Przed złem co się na nią czycha.

Wiedza to potęga,
Wiedza cię ochroni.
Poczytaj o problemie,
a światełko Cię ochroni.
 

 
... bo przyjaciół dzielimy na fałszywych i prawdziwych.
Proste i prawdziwe.
Chyba że...
przyjaciół dzielimy na tych co zostaną i na tych co odejdą...
Na tych co potrzebują i na tych co nie chcą nic w zamian.
 

 
Tęskni za starym przyjacielem,
Tą strużką czerwieni.
Zbyt silna się stała
i opuściła swego przyjaciela.
Nie potrzebny już jej był.
Ale ten widok tak ją uspakajał,
może wymienić fajki na starego przyjaciela.
 

 
Zbyt piękne miała ciało
to ono jej życie utrudniało.
Charakter pozytywny
i jak tu nie pragnąć takiej dziewczyny.
Dobre serce miała
więc oparciem się dla wszystkich stała.
Jeden problem miała...
Szybko się odkochiwała...
Potem problemy miała,
myśleli że kłamała.
Ranić przecież nie chciała,
zbyt dobre serce na to miała,
razem z nimi cierpiała.
 

 
Tyle już przeżyła,
Tylu już zraniła.
Przepraszam że pojawiłam się w waszym życiu.
Że byłam dla was ważna.
Nie rozróżnia miłości,
Zbyt naiwna była.
Wierzy w każde słowo dobre,
Wierzy w ludzkość.
Ale czy to dobrze?
Kocha wszystkich ludzi
Szczęście ogarnia gdy pomaga.
Lecz oni wykorzystują
mówią że kochają,
że potrzebują...
Potrzebują...
 

 
Wylej łzy na moim ramieniu,
Oprzyj się na nim,
Ulżyj swemu cierpieniu,
Niech już będzie po nim.

Moje serce jest gorące
uśnij w jego objęciach.
Ułóż się ze mną na tej łące,
i zamknijmy świat w marzeniach.
 

 
Powoli miesiąc za miesiącem,
Miłość nie liczy czasu,
Przeskoczy przez mury.
Brak tych oczu, dotyku
Serce się wyrywa do Niego.
Czy przetrwa te lata?
Jak prawdziwa to przetrwa.
Wierzę w to że prawdziwa.
Dbamy o nią
A los to nam wynagrodzi.
W końcu miłość przetrwa wszystko.
 

 
Bądź szczery a przyjaciele odejdą.
Jak mały człowieczek pojawia się w ich życiu
to też odejdą.
Kłam a zyskasz przyjaciół na zawsze - taka prawda.
Chyba że przyjaciel to było tylko słowo, wszak szczerość to ważna cecha przyjaźni....
 

 
Kolejny facet, kolejny świnia.
Teraz będę złą kobietą,
Złą dla świata dobra dla Nas.
Nowa przyszłość mnie ogarnęła
Czekać będę aż będzie wolny
By całować te usta i dotykać GO.
Bez zbędnych oczu, tylko MY dwoje.
Moja nowa teraźniejszość i przyszłość.
 

 
Czasem się życie chrzani.
Czasem jest wręcz do bani.
Jak sypie się to wszystko naraz.
Praca i miłość...
Może kolejny przełom będzie w tym życiu?
Powoli mam wszystko w dupie.
 

 
Uratował ją przed kolejnymi latami...
Kolejnymi latami w cierpieniu.
To Szczęście, gorąco w piersi,
To Miłość. Już się nie boi.
Już jest pewna.
Pewna przyszłości.
Pewna teraźniejszości.
Pewna wszystkiego.
Pewna JEGO.
 

 
Pewnego dnia zrozumiała,
że ta tęsknota nie jest normalna.
Że ten mężczyzna coś dla niej więcej znaczy
I umrze z bólu jeśli go więcej nie zobaczy.
Zdecydowała się na pierwszy krok.
Otworzyła swe serce i duszę w pewną noc.
 

 
Kolejny raz za dużo procentów.
Tyle siły w rękach, choć tak pijany.
Twarz czerwona ją piekła
od jego dłoni.
Uciekła z domu, bała się wrócić.
Wstyd zadzwonić o pomoc do kogokolwiek.
"Jestem silna, jakoś to przecierpię.
Wrócę jak uśnie, po kilku godzinach."
Jednak on nie spał.
On czekał na nią...
 

 
Jego rodzice słyszeli te krzyki,
Widzieli jej twarz zapłakaną.
Aczkolwiek ich to nie interesowało.
 

 
Schowała się w ciemnym rogu pokoju.
Skuliła najmocniej jak mogła.
Wsadziła palce w uszy by nie słyszeć.
Ścisnęła powieki mocno, aż gwiazki zobaczyła.
Myślała że zniknie, że będzie niewidzialna.
Lecz tylko jej łzy były niewidzialne.
Złapał ja za ręce, mocno ścisnął.
Czuła że ślad po jego palcach zostanie.
Podniósł siłą, rzucił o ścianę.
Kolejnie za długie jej włosy złapał,
Ciągnął po dywanie jak workiem kartofli.
Ona już wiedziała,
że nie skończy póki się nie podda.
Odrzuciła wszelką obronę
I poddała się jego sile.
Jak chciała twarz zasłonić,
on i tak ją siłą odsłaniał.
By zapamiętała ten wyraz tej twarzy,
te słowa jak pociski.
Wiedziała że kolejnego dnia
Będzie znów przepraszał.
Że będzie żałował tych słów i czynów.
 

 
Pierwsze miesiące przyjaciel,
Kolejne lata pluszaczek.
Powoli pewnośc tej miłości
Przeradzała się w nieposzanowanie,
podłość, tortury.
Ta miłość trwała za długo.
Te kolce za długo już kuły.
Myślała, że się stępią,
lecz nadzieja nie wystarczyła.
 

 
Przy kolegach ozdoba,
W domu piłka do nogi.
Dla innych kobiet jako złoto się świecił,
Dla swej pan i władca podziemi.
 

 
Pocieszycielem był złamanych serc,
Na kolana brał, głaskał po główce.
"Twoja dziewczyna to szczęściara" mówiły.
Bullshit!!!
 

 
W końcu zrozumiała, że te życie było farsą.
W końcu zrozumiała, że jest dla niego ozdobą.
Nie wierz mężczyźnie, gdy mówi że jest "tylko miły".
To coś więcej...
 

 
Nadszedł dzień piękny gdy zrozumiała,
Że nie można kochać kogoś
Kto tyle zła jej sprawia.
Na cała sprawę innym okiem spojrzała.
"To był toksyczny związek"-
Tak mu powiedziała.
Jest teraz silniejsza,
Juz więcej nie da ciała...
 

 
Choć wcześniej miała już nauczkę
Uwierzyła w kolejną jego sztuczkę.
Kolejne siniaki zakrywała
Bo tak Bardzo Go Kochała.
"To Twoja wina" sobie wmawiała...
"Teraz będę grzeczna,
Będę już milczała..."
 

 
Łzy leciały strumieniami
Lecz po latach i ich zabrakło.
Obojętność stała się jej mocną cechą.
To była jej tarcza ochronna.
Była ona bardzo mocna.
Ból stał się jej przyjacielem,
A krew ukojeniem.
 

 
Garść włosów w jego dłoniach
Siła z jaką jego ręce
potrafiły przeżucić te ciało.
Zbyt dobre serce miała.
Zbyt mocno kochała.
I nikomu o tym nie powiedziała.
Kochała zieleń i las,
Tam spokoju doznawała...
 

 
Cztery ściany,
Dziewczyna w kącie skulona.
Myślała, że jak zamknie oczy,
Że jak zwinie się w kłębek,
Że zniknie...
Że będzie niewidzialna.
Że jak zasłoni uszy
Nie będzie słyszała.
Tych ciężkich słów.
Lecz ona nadal tam była.
I on też tam był.
Coraz bliżej...
Bliżej... i bliżej...
 

 
Gdy dobre serce słucha
to wierzy w szare słowa.
Za złudą prawdy
po czasie wykrywa kłamstwa.
Nabierają one mocy
chodowane przez lata.
Zapuszczają korzenie
coraz to głębiej.
Gdy zdecyduje się je wyrwać
czerwień nabiera intenssywniejszej barwy.
 

 
Gdybym tak zamknęła Cię w piwnicy,
Mój Pupilek.
Karmiła słodkościami.
Byłbyś wyłącznie Mój.
 

 
Serce jej było brudne zazdrością,
Tak bardzo wypełnione wielką miłością.
Chciała go mieć zawsze przy sobie.
Ich myśli skupione tylko ku sobie.
 

 
Smak tych ust
Namiętność płynąca z serca...
Wiedzieli, że ta miłość będzie wieczna.
 

 
Zmusiła go do kochania.
Zmusiła do całowania.
Myślała o nim wszędzie,
Tęskniła zawsze.
 

 
Serduszko ciepłe takie...
...gdy widzę Cię po każdej rozłące.
Serduszko tęskni bardzo,
gdy tylko się oddalę od Ciebie.
Serduszko czuje nienawiść,
gdy tylko poczuje zagrożenie płynące
od zdradliwych oczu obcych kobiet.
Serduszko moje pragnie mieć Ciebie
dzień i noc przy sobie.
Serduszko Moje i Twoje
Razem NA ZAWSZE.
 

 
Kotłują się myśli w głowie,
Spiętrzają się.
Za dużo rzeczy...
Nie powinnam wiedzieć...
Nie chcę wiedzieć!
Ale wiem...
I trzymam to w środku.
Nie może to ujrzeć światła dziennego,
Bo spowoduje to ciemność.
Udźwignę to sama.
 

 
Czujesz to?
Ja to czuje...
Obojętność, wykorzystanie, ośmieszenie.
Nie ma już kolorów.
Nie ma nadziei.
Ale te serce za dużo przeżyło,
Szybko powstanie, szybko wzleci ku słońcu.

...i znów uśmiech towarzyszy,
i znów ptaszki śpiewają,
muzyka w głowie pobrzmiewa,
kolorowe kwiaty naokoło kwitną,
motylki latają...

<Tylko żeby znów ktoś tego nie spierdolił.
Tej mojej ekstazy.>
 

 
Ograniczeni, płytcy...
Kolory tęczy przygaszane.
W klatkach by chcieli trzymać.
Petardy, jajka, bluzgi...
Myśli o lepszym jutrze spowiane
i jak tu spokojnie spać?
 

 
Kolorowo jest.
Ptaszki ćwierkają,
trawa rośnie,
motylki fruwają.
Nagle mały czerwony szkodnik nadchodzi,
nad małymi - dużymi problemami zawodzi.
Czarne chmury przyciąga-
to kataklizm nadciąga.
Motylki już nie fruwają,
Ptaszki już nie ćwierkają...
Zacznie się tydzień melancholii,
aż słońce nadejdzie powoli...
 

 
Wszystkie iskierki przygasają
gdy się moi przyjaciele przygnębiają.
Moje serce wtedy krwawi
gdy ich ból mi się objawi.
Pragnę wtedy oddać swe serducho,
szepnąć miłe słówko w ucho...
Lecz nie zawsze mi się to udaje
i wtedy do niczego się nie nadaje


for Fenix ;*
 

 
Białe Róże z Czerwonymi się połączyły.
One się teraz bardzo zżyły.
Nabierają wspólnego odcienia,
Ja odchodzę do swego cienia...